karp_myfishday

Karp

Grudzień 17, 2014

Pin It

Karp jest rybą należącą do szerokiej rodziny ryb słodkowodnych. Popularność jego występowania wzrasta w krajach, które nie posiadają dostępu do wód morskich lub oceanicznych, bądź dostęp ten jest w znaczny sposób ograniczony. W chwili obecnej, karp jest najpopularniejszą rybą hodowlaną. Na świecie odławia się ok. 200 tys. ton karpia rocznie. W Polsce stanowi połowę odławianych ryb słodkowodnych.
Karpie potrafią osiągać masę 30 kg i długość metra. Ich ciało jest  wydłużone, wrzecionowate, prawie okrągłe w przekroju poprzecznym. Liczne odmiany hodowlane karpia odznaczają się często silnie wygrzbieconym i szerokim ciałem oraz różnym stopniem zaniku łusek. Występują odmiany zupełnie pozbawione łusek lub z łuskami tylko w pobliżu nasad poszczególnych płetw. Wyhodowano również liczne odmiany ozdobne (Czerwone, białe lub pomarańczowe).

Karpie żyją w głębokich rzekach, starorzeczach, odnogach lub rozlewiskach, zajmując głównie okolice dna. Stąd częsta opinia o „mułowatym” smaku mięsa. Dlatego też, przed przygotowaniem karpia, należy bardzo dokładnie wypłukać go pod bieżącą wodą lub namoczyć  przez kilka godzin w wodzie z dodatkiem octu winnego lub w mleku. To pozwoli nam pozbyć się ziemistego posmaku. Jeśli zdecydujemy się na podanie karpia w całości, pamiętajmy by koniecznie usunąć skrzela i żyłę główną ( idącą wzdłuż kręgosłupa ). W inny przypadku, ryba będzie miała gorzki smak.

W Polsce karp jest jedną z najważniejszych ryb gospodarczych, choć jest tzw. rybą obcą, sprowadzoną pomiędzy XII a XIII wiekiem, prawdopodobnie z hodowli czeskich lub morawskich cystersów. W wielu krajach jest uważany za szkodnika. W Polsce karp stanowi 80% zarybień wód otwartych. Budzi to duże kontrowersje, gdyż ze względu na swój obcy charakter ma niekorzystny wpływ na zbiornik, do którego jest wpuszczany (zamulenie wody oraz degradacja dna zbiornika wodnego).

Poruszając temat karpia, należy zwrócić uwagę na jego szczególną obecność w polskim jadłospisie świątecznym.
W Polsce istnieje wiele dychotomicznych podziałów. Jednym z nich, jest niewątpliwie stosunek do karpia. Dzielimy się na takich, którzy uwielbiają jego silny, charakterystyczny smak lub zupełnie go nie akceptują. Wśród tych drugich da się pewnie wyróżnić tych, którzy za żadne skarby nie wezmą karpia do ust i takich, którzy zmuszają się do jego spożywania w imię tradycji wigilijnych naszych praprzodków. Wielu z nas mogłoby uniknąć tej świątecznej traumy gdyby tylko wiedzieli, że historia karpia, jako symbolu świątecznego stołu, sięga zaledwie pokolenia ich rodziców ( lub w przypadku młodszych, ich dziadków ).
Przy całej swojej popularności karp nie był, ani wcześniej, ani do połowy zeszłego wieku – kulinarnym symbolem wigilii świąt Bożego Narodzenia. Wystarczy sięgnąć do starych książek kucharskich, by się przekonać, że wśród przepisów na wieczerzę poprzedzającą Boże Narodzenie te na przyrządzenie karpia nie są wcale najważniejsze. Lucyna Ćwierczakiewiczowa proponowała np. łososia z rusztu, a Maria Diesslowa – szczupaka.  Skąd więc zatem zrodziła się tradycja spożywania karpia?
Niewątpliwe zasługi w tym zakresie ma powojenny minister przemysłu Hilary Minc. Całkowicie zniszczona po wojnie flota morska, nie miała szans zapewnić stałej dostawy ryb na polski rynek. Zaczęto więc masowo zarybiać słodkie zbiorniki wodne. W tym względzie przodował karp jako ryba tania i łatwa w hodowli. Minc rzucił hasło: „karp na każdym stole wigilijnym w Polsce”. Idea ta była zgodna z duchem epoki wielkiego planowania i czynów społecznych.
Całoroczna dostępność tej ryby była jednak tylko marzeniem. „Rzucano” więc karpia na rynek przed Bożym Narodzeniem, rozprowadzano przez zakłady pracy i tak zbudowano jego odświętność. Karp stał się zatem ważnym orężem politycznym. Obywatele zaś – z braku jakichkolwiek rybnych perspektyw – cieszyli się z możliwości kupienia ryby przed świętami. Stąd zresztą wzięła się kolejna „tradycja” – przynoszenia do domu żywej ryby, innej po prostu nie było.
Jak widać, wystarczyło kilka dekad, by większość z nas nie wyobrażała sobie świąt bez obecności karpia na stole.

Jeśli zdecydujemy się na zakup karpia, pamiętajmy, że minęły czasy gdy nie mieliśmy wyboru, a w sklepach można było kupić tylko to co akurat zostało „rzucone”. Pytajmy o sposoby hodowli. Nie wybierajmy tych, które „żywe” tłoczą się w ciasnych zbiornikach w supermarketach. Podejmując decyzję o jedzeniu żywych istot, dbajmy o to by kupować te hodowane w dobrych warunkach a co najważniejsze, by pozbawiane były życia w sposób humanitarny. Nie eksperymentujmy z trzymaniem karpi w wannie i samodzielnym jego zabijaniem. Nie musimy kupować żywej ryby, bo z punktu widzenia kulinarnego nie ma to żadnego znaczenia. Jeśli jednak chcemy na wigilijną kolację coś naprawdę staropolskiego, wybierzmy szczupaka.

 

Pin It

Tagi: