mulealaescargot_3lowjeszczeraz2

Mule a’la escargot

Wrzesień 6, 2014

Pin It

Już. Za chwilę. Tam. Za zakrętem. Wąska uliczka, tłum ludzi. Przeciskamy się. Jakiś facet, jak i pięciu innych wcześniej, zachęca mnie, abym jednak wszedł do knajpy, gdzie jest nawoływaczem. Spadaj chamie. Nie chcę jeść tych Waszych zestawów dla turystów. Nie! Odczep się! Może i dobrze, że mówisz tylko po francusku i nie zrozumiałeś mojego argumentu, że nie skuszę się, aby usiąść obok sporej grupy Japończyków i ich aparatów. Ja wiem, gdzie idę, planowałem to już wcześniej. I nie przeszkodzisz mi w tym. Piękny drybling i nawoływacz widzi nasze plecy. Niech poluje dalej, jelenie na pewno się trafią. Wreszcie ten cholerny zakręt, a tam niczym brama do raju, te piękne stare obrotowe drzwi. Jestem w środku. Ach te znajome twarze kelnerów, panów w wieku 50ciu paru lat. To mój ulubiony typ kelnera. Biała firmowa marynarka, z kieszeni wystaje notes. Na ręku przewieszona biała ściereczka. Już prowadzi nas do stolika. Nasz ulubiony  z widokiem na ulicę tym razem zajęty. A przy nim starszy pan kończy właśnie swój garnek muli. Szczęściarz… ale może właśnie nie. Ja jestem większym, bo to dopiero przede mną a on już tylko wyławia resztki.

Już kelner odstawia krzesło przed E., ta siada. Karta menu już czeka. Zabawę czas zacząć. Aperitif nie tym razem. Przecież pijemy go już od paru godzin chodząc od cafe do cafe. Od razu wzrok ląduje w ciepłych przekąskach. I pojawia się dylemat… Chcę wszystko. Ale tak jest zawsze, nic nie poradzę na to. I to też już się nie zmieni. Co zamówi E. to wiem, wiedziałem od pierwszego razu, kiedy tu byliśmy. Ale ja nie chcę dzisiaj koktajlu krewetkowego. Choć lepszego nie jadłem nigdzie indziej. Ja jem dzisiaj tylko małże. W każdej postaci. Jadłem już prawie wszystkie formy muli. Klasyczne, duszone w garnku, w różnych smakach, mule na surowo, mule smażone we fryturze, zapiekane z serem, podawane tak jak ślimaki, z masłem czosnkowo-pietruszkowym i zapiekane, zupę z muli. Co wybrałem wtedy? Tak, mule a’la escargot. Czyli z masłem czosnkowo-pietruszkowym. Posypane jeszcze tartą bułką i zapieczone. Ja lubię jak jest dużo czosnku. Co jedliśmy dalej, to już opowiem przy innym spotkaniu. [ M ]

 

mulealaescargot_6low

Co potrzebujemy:

  • mule, jeśli duże sztuki to liczbę sztuk dopasujcie do swojego apetytu. Trudnym jednak jest kupić duże mule. Więc należy poszukać paczkę kilogramową muli, taką jaką uda się dostać
  • masło
  • liście pietruszki, pęczek
  • czosnek, kilka ząbków, dopasujcie ile uważacie
  • szalotki, 2 szt
  • tarta bułka, sugeruję ususzyć pszenną bułkę i zetrzeć ją samemu, niż kupować w sklepie gotową
  • bagietka
  • sól, pieprz

Do ugotowaniu muli zaopatrujemy się w :

  • białe wino, ok 200ml, wytrawne obowiązkowo
  • cebula, 1 szt
  • seler naciowy dwie łodygi
  • oliwa z oliwek

Najprawdopodobniej przyjdzie Wam kupić kilogram muli. Ja polecam mule holenderskie z kultowego regionu Zeeland. Do dostania np. w Makro. W tym przepisie najlepiej, aby mule były duże, ale znając nasze realia, trudno o takie, musimy zaopatrzyć się w takie jakie są dostępne. Zdarza się upolować mrożone wielkie małże w sklepach z orientalną żywnością, z kuchnią azjatycką. Przeglądajcie dokładnie lodówki w takich sklepach. Mnie czasami się udaje. Pasują do zapiekania wyśmienicie.
Ale tak jak mówię najczęściej przyjdzie kupić mniejsze małże, świeże. Wtedy musimy dokładnie opłukać je pod bieżącą zimną wodą. Gotowe porcje pakowane są zazwyczaj już oczyszczone. Na tym etapie eliminujemy mule, które są zepsute. Wszystkie muszle, które są szeroko otwarte musimy wyrzucić. Te lekko uchylone zostawiamy. Taka otwarta muszla jak się ją popuka może się zamknąć, to oznacza, że jest świeża i nadaje się do jedzenia. Jak się nie zamknie, wyrzucamy. Kroimy w drobną kostkę cebulę, seler naciowy. Rozgrzewamy oliwę w garnku (garnek na kilogram muli musi być dość duży), dodajemy cebulę i seler naciowy. Chwilę podsmażamy, ale nie pozwalamy się zarumienić. Wrzucamy nasze umyte mule. Następnie wino. Temperatura pod garnkiem musi być duża. Przykrywamy pokrywką. Pamiętajmy: mule gotuje się krótko!! Zbyt długie gotowanie powoduje, że mule się kurczą, są niedobre. Możemy kilkakrotnie potrząsnąć garnkiem, aby się mule przemieszały, ale też nie za często i nie za mocno bo muszle się mogą nadkruszyć. Po 5 minutach, zaglądamy do garnka, muszle powinny się już otworzyć. Jak nie, to dajmy im jeszcze z 2 minuty. Gotowe mule wysypmy na sito i każdej małży odrywamy połowę muszli. Cebulę i seler, oraz oczywiście płyn powstały z gotowania, nie będzie nam dalej potrzebny. W ten sposób mamy przygotowane mule do zapiekania.

Teraz przygotowujemy masło, musi mieć temperaturę pokojową. Siekamy bardzo drobno pietruszkę, czosnek i dymkę.

mulealaescargot_2low

Wszystko mieszamy ze sobą. Doprawiamy solą i pieprzem. Możemy część tartej bułki wmieszać w masę. Drugą część posypiemy już nałożoną masę na mulach. Teraz kwestia, ile masła, ile pietruszki, ile czosnku?? Powtarzam to jak mantrę, ten blog ma sugerować, co i jak zrobić, ale wiele rzeczy musimy robić intuicyjnie. Więc dopasujcie proporcje jak uważacie. Ja dałem kilka ząbków czosnku, bo lubię, ale jak wiemy spore grono czosnku nie lubi. Tak samo z innymi składnikami. zakładamy, że proporcje składników w powstałym maśle czosnkowo-pietruszkowym musi być zrównoważona.

Rozgrzewamy piekarnik. 180 stopni. Blachę wykładamy papierem do pieczenia. Każdą mulę wypełniamy przygotowaną masą, niech zakryję całą połówkę muszli. Rozkładamy takie małze na blasze, posypujemy dokładnie tartą bułką. Wstawiamy do piekarnika. Potrzebujemy ok. 10 minut. Wyjmujemy i podajemy natychmiast ze świeżą bagietką. Czasami lubię skropić je leciutko winem. Mamy przecież otwartą butelkę białego wina. Resztę rozlewamy w kieliszki i pijemy!

Ja jednak nie umiem powstrzymać się, i delektować. Jem jak szalony, Pozostają tylko puste muszle, które trzeba jeszcze dokładnie wyczyścić bagietką. Tam jest sam smak!

mulealaescargot_5low

Pin It

Tagi: , , , ,